Jachty w Puerto Banus

Jak podróżować za darmo (a nawet zyskać pieniądze podróżując)?

Wrześniowe popołudnie. Umówiłam się na kawę z K., nie widziałyśmy się całe wakacje, kilka dni temu wróciłam z Hiszpanii. K. opowiada, że w lipcu i sierpniu niewiele zrobiła, późno wstawała, trochę czytała, trochę oglądała. Nadrobiła kilka sezonów serialu. Wreszcie zniechęcona wzdycha:

– Zupełnie jakby tych wakacji nie było. Zazdroszczę ci wyjazdu. Zawsze marzyłam o tym, żeby zobaczyć Barcelonę, poczuć ten klimat. Ale cóż, nie każdego stać na takie podróże…

I tutaj K. się myli.

Nie stać mnie na wakacje!

Rzeczywiście, miesiąc wakacji w Barcelonie jest naprawdę kosztowny, jeśli myślisz o wynajęciu pokoju hotelowego, jedzeniu posiłków w restauracjach i podążaniu śladem przewodników po najpopularniejszych (i najdroższych) atrakcjach turystycznych.

Czy wobec tego lepiej porzucić marzenia? Albo w pocie czoła odkładać przez cały rok pieniądze, by później patrzeć, jak w tydzień znikają w naszych żołądkach w postaci obiadu za 40 euro?

A co jeśli jestem studentem, łączę dwa kierunki i nie jestem w stanie dodatkowo zarabiać? Czy nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na lepsze czasy? Za rok, za dwa, za pięć? Nigdy?

Wakacje w jednym z najbardziej luksusowych miejsc na świecie

Ostatnie wakacje spędziłam w Marbelli (Costa del Sol), na południu Hiszpanii. W miejscu, w którym król Arabii Saudyjskiej ma swój letni pałac. Na ulicach roi się od najlepszych samochodów: lamborghini, hummer, maserati, porshe. Gwiazdy filmowe i biznesmeni z całego świata cumują swoje luksusowe jachty w tutejszym porcie.

Kiedy planowałam wyjazd do Marbelli byłam studentką dwóch kierunków, ze stypendium dla najlepszych studentów ale bez jakiejkolwiek pracy. A jednak zrealizowałam swoje marzenie – miesiąc wakacji spędziłam w Andaluzji. Rok wcześniej cały lipiec mieszkałam w Barcelonie. Do Polski wróciłam z dodatkowymi euro w kieszeni.

Jak to zrobiłam?

Nowy cykl postów

Aby odpowiedzieć na to pytanie przygotowałam dla Was cykl postów, w których opisuję moje doświadczenia i dzielę się tym, jak podróżować za darmo, jeść to, co jedzą miejscowi i nie płacić gigantycznych pieniędzy za lokalne specjały. Dzielę się także pomysłami na powrót do Polski z dodatkowymi pieniędzmi. Wszystkie propozycje wypróbowałam w praktyce:)

Czy Was także przerażają koszty podróży do miejsc, o których marzycie? Czy macie sprawdzone sposoby na zmniejszenie wydatków i oszczędności, bez rezygnacji z prawdziwego doświadczania odwiedzanych miejsc?

Zachęcam do komentowania!:)